Czasem nie mogę wyjść z podziwu jak dany człowiek jest utalentowany, i to na wielu płaszczyznach, i robię się „mała”…
Myślę sobie wtedy, że to co ja mogę robić to po prostu dać przestrzeń, by to rozwijał. Wspierać go w tym i pomagać odkrywać to co dostał od Pana Boga, by mógł stawać się prawdziwym sobą. Byśmy mogli wzajemnie się ubogacać i obdarowywać.
Zastanawiamy się często: czemu jest tyle zła na świecie? Czemu krzywdzimy siebie nawzajem? I przede wszystkim: czemu Bóg na to wszystko pozwala?
Każdemu z nas Bóg daje przestrzeń, wolność… Ile dasz mu w niej miejsca? To zależy już od Ciebie, bo nikt bardziej jej nie szanuje niż On.
Wiem jedno: jeżeli się z Nim współpracuje (pomimo, że to niełatwe, bo wymaga od nas pokory) to potrafimy z tej przestrzeni dobrze korzystać i czujemy się naprawdę wolni, bo jesteśmy sobą.
