„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”
Przypomniałam sobie pewien motyw z dzieciństwa. Miałam może z 10 lat i byłyśmy z moją przyjaciółką fankami „Czarodziejki z Księżyca” (takiej japońskiej bajki popularnej w tamtym latach).
Pokrótce, bajka ta opowiadała o dziewczynie i jej przyjaciółkach, które wiodły na pozór normalne życie, ale miały pewną tajemnicę – ratowały i chroniły świat przed złymi mocami przemieniając się w czarodziejki.
Miałyśmy taki moment, gdy twierdziłyśmy, że my tez jesteśmy takimi czarodziejkami i mamy dostęp do nikomu nieznanego świata…
Dlaczego o tym wspominam? Mój starszy brat zapytał mnie wtedy jak mogę wierzyć w Jezusa i twierdzić, że jestem czarodziejką, która ma różne moce?
I choć wiadomo, że była to wtedy dziecięca zabawa z mojej strony, to wracając do tego pytania stwierdzam, że mój brat zadał mi prawidłowe i mądre pytanie.
Gdy ktoś życzył mi powodzenia na egzaminie to dziękowałam. Ogólnie gdy ktoś mi życzy powodzenia dziękuję. Stawiam torebki na podłodze. Nie odpukuję w niemalowane drewno. Siadam na rogu. Nie czytam horoskopów nawet dla zabawy/ciekawości itp.
Niby to pierdoły, możliwe…, ale czy na pewno?
Po prostu nie wierzę w zabobony, przesądy itp. Nie korzystam z niczego, co by mi w magiczny sposób mogło pokazać przyszłość, bo jestem katoliczką, bo WIERZĘ BOGU.
„Jezus Chrystus moim Panem jest. Alleluja!”
