Jestem jakaś „dziwna”.

Jak zaczęłam odkrywać swoją kobiecość, przekonywać się do sukienek, chciałam zaakceptować swoje krzywizny i zobaczyć w nich piękno. 2014 roku zgłosiłam się do konkursu Miss Polski na wózku. Mimo ogromnego wsparcia ,nie dostałam się do finałowej dziesiątki (zajęłam trzynaste miejsce).

Udział w tym konkursie , dał mi przestrzeń do wielu przemyśleń na temat akceptacji siebie jak i na temat stosunku niepełnosprawnych kobiet do reszty świata.

Podczas trwania pierwszego etapu(głosowania na kandydatki ) zauważyłam różnice między moją postawą , a postawami innych kobiet jeżdżących na wózku. Zwłaszcza tych ,które jeżdżą na wózku z powodu wypadku.

Doszłam do wniosku , że może jestem jakaś „dziwna”, bo nie obraża mnie sformułowanie „kaleka”. Nie przeszkadza mi to, że ktoś obcy dotknie moich rączek od wózka, albo powiesi na nich torebkę. Nie czuję się jak dziecko, gdy ktoś (szczególnie wysoki) kucnie przy mnie , by zamienić ze mną słowo. Wręcz przeciwnie ułatwia mi to komunikację. Nie denerwuj mnie , gdy ktoś zaproponuje mi pomoc. Przecież od lat walczy się z obojętnością i znieczulicą wśród ludzi. Dlatego czasem pozwalam sobie pomóc ,nawet wtedy ,gdy tej pomocy nie potrzebuje , by nie zniechęcić do pomagania.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem , że wózek to tylko sposób poruszania, czy taki tam dodatek do życia. Mimo wszystko dla mnie to coś więcej …

Jednak najbardziej rozczarowana byłam tym, że konkurs ten ( w moim odczuciu) minął się z celem. Miał „walczyć” ze stereotypami kobiet na wózku i ich kobiecości, a tak naprawdę dopasował nasze (nie)typowe piękno w znane nam kanony piękna promowane przez media.

Po drugie w mojej słabości jest pewien urok i źródło radości. Zacznijcie się czasem uśmiechać do swoich krzywych nosów, piegów i czegoś tam jeszcze, a wtedy to wszystko stanie się piękne”
Akceptacja w wielu aspektach życia jest ważna . Akceptacja swojego wyglądu, siebie ułatwia mi codzienne życie.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 28 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

4 myśli do „Jestem jakaś „dziwna”.”

  1. Bardzo mi się podobają twoje refleksje.
    A już szczególnie ta o pomaganiu. I spostrzeżenie, że konkurs mija się z celem…
    Twoja postawa nie wydaje mi się „dziwna”.
    Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *