Nie zawsze , muszę coś czuć.

Przez lata miałam duży problem, z modlitwą formułkami. Głównie, jak się okazało przez lenistwo. Po za tym, nie szła mi też , dlatego, że oczekiwałam za każdym razem, jakiś nadzwyczajnych odczuć.

Znałam doświadczenie modlitwy z pielgrzymek, z rekolekcji, podczas śpiewów itp. Modlitwy przy , której towarzyszyło mi, wiele odczuć emocjonalnych, które stawiałam na pierwszym miejscu.

Dlatego odkładałam modlitwę na ostatnią chwilę. Kończyło się to tym ,że zasypiałam , nie modląc się wcale. Martwiło mnie to, bo z tyłu głowy miałam słowa kapłanów , że chrześcijanin, który się nie modli , to niechrześcijanin.

Tak mnie to męczyło, że na któryś rekolekcjach postanowiłam pójść do spowiedzi. Opowiedziałam księdzu o moich wątpliwościach. Powiedział mi wtedy,że nie zawsze trzeba być na „różowej chmurce”, by uważać się za osobę wierzącą. W życiu codziennym jest ważna nasza postawa, konsekwencja, cierpliwość i szczerość.

Taka jest teraz moja modlitwa. Uwielbiam, proszę i przepraszam Boga. Staram się przede wszystkim skupiać na Nim, a nie na tym, czy coś czuję.

Na pielgrzymkach, rekolekcjach czy czuwaniach, często gra zespół. Gitary, piękny śpiew , dookoła ludzie wyznający podobne wartości, nie rzadko (zwłaszcza na Adoracji) przyciemnione światło i rozstawione świeczki wokół ołtarza . To wszystko tworzy niepowtarzalną atmosferę, którą bardzo lubię. Wydawało mi się , że łatwiej się modlić, w takich okolicznościach.

Na co dzień jednak adoracja, często jest w ciszy albo przy śpiewie organisty, tak samo jak msza święta itp. I choć uczestniczyłam w tych samych wydarzeniach, czasem nie czułam się tak samo, czegoś mi brakowało, trudniej mi się było modlić. Była to prawda, bo stawiałam na emocje.

Wiara jest dla nie mnie łaską. Teraz jest również świadomym wyborem i życiową postawą. Modląc się rozmawiam z Bogiem . Nie zawsze, muszę coś czuć.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 31 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

2 komentarze do “Nie zawsze , muszę coś czuć.”

  1. Kiedyś franciszkanin powiedział mi, że doznania ekstazy obcowania z Bogiem podczas modlitwy są bardzo rzadki, że najczęściej jest to walka ze znudzeniem, z rutyną i „klepaniem”, ale to ma potencjał.

    1. Wczoraj w książce przeczytałam słowa : ” Dziś  za szybko chcemy czuć  Boga, za szybko chcemy doświadczyć radości i piękna modlitwy.  Te owoce dojrzewają długie lata i wyrastają na tych drzewach, które  każdego dnia pielęgnujemy. ” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *