Za co lubię gorące lato? Za to, że nie trzeba tyle ciuchów na siebie zakładać. Mogę nosić a’la kroksy, najlepiej i najszybciej mi się je zakłada i wygodnie nosi.
Szybko mi schną włosy. Niby nie są grubę, ale trochę trwa nim wyschną. Tak, wiem – są suszarki, ale ja nie lubię suszyć włosów suszarką.
Po czym jeszcze poznaję, że jest prawdziwe lato? W praniu nie ma skarpetek, co za tym idzie po proniu nie trzeba ich parować.
Na koniec nadmienię, że moje przygody ze słońce były różne. W wieku 14 lat odkryłam, że mam na nie uczulenie.
Jednak nauczyłam się na nie odczulać i w tym roku nie mam żadnych przykrych konsekwecji z tym jedynym uczuleniem, które posiadam.
