14 lutego

Nie jest wstydem być psychicznie chorym ani mieć zaburzenia psychiczne….

Problem jest wtedy , gdy nic z tym nie robisz , nie leczysz się. Leczenie to długotrwały proces , trudny proces , który wymaga od chorego dużo siły.

Traumy przez duże T mają swoje źródła i nie są to zwykle rany.
Nie pomagają ” złote rady ” zostaw to idź dalej. Nie rób tego lub tamtego .Powinna to .. Napewno nie pomaga podważanie terapii czy przekonywanie , że z Tobą jest coś nie tak…

Idę dalej , bo żyje.

Spustoszenie

<span;>Są wątki w moim życiu i przeszłe znajomości , których finał jest dla mnie zgubne.

<span;>Rany , które są głebsze lub lżejsze ,  niestety  nadal dają siwe znaki.

<span;> Przepraszam- ułatwiło , by mi życie , ale gdy próbowałam porozmawiać o tym ,  co było dawno , ale we mnie zrobiło spustoszenie i do dzisiaj czuję tego konsekwencje,  to przekonałam się, że nie mogę na nie liczyć.

Przecież to ze mną jest coś nie tak  . To ja mam problem.

Przypominaja się mi słowa  i zapewnienia z tamych czasów, o wsparciu o tym ,że zawsze mogę  liczyć na te osoby itp.

Pewne rzeczy posypały się już przed śmiercią Jarka . Nie miałam siły tego sklejać i okazało się jak mało prawdziwe to wszytko było.

Z drugiej strony patrząc na stare zdjęcia- czasem zastanawiam się, czy nawet gdyby się nie posypało – to czy na tej trudnej drodze  , której jestem od 7 lat, mogłabym liczyć na te osoby .

Dobra myśl

Muszę przyznać , że nie doceniałam mojej Babci. Na tle Dziadka wydawała mi się taka mniej uczuciowa.

 

Dopiero po jej śmierci -im starsza jestem- bardziej ją doceniam i rozumiem.

 

Była dumna ze mnie i Mamy tyle , że nie potrafiła tego nam powiedzieć.

 

Z pewnością też miała stany depresyjne tyle , że nie korzystała z pomocy, bo kto kiedyś aż tak jak teraz skupiał się na zdrowiu psychicznym.

 

Poświęciła mi dużo czasu i uwagi.

 

Dziadek Zbyszek ” synonim” bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jeden z niewielu mężczyzn , który bardzo dobrze zapisać się w moim życiu.

 

Jednak chciałabym posłać dobrą myśl do tych wspaniałych Babć ( jak moja Mama) i Dziadków , którzy jak tylko mogli oddawali swoje serca wnukom, ale mimo to nie dostali dzisiaj ani nie dostaną jutro życzeń , ani zainteresowiania j od swoich już dużych wnuków.

 

Zostali przez nich zapomnieni, choć żyją.

 

Chcę Wam powiedzieć , że to nie Wasza wina.

Mam nadzieję , że Bóg Wam wynagrodzi.

Dar

” Największym prezentem , jaki możesz komuś dać jest właśnie czas.”

Można pomyśleć , że banalne  i proste do dania , ale ostatnie lata pokazują mi , że trudne .

Jasne -drogę , którą idę muszę iść ja .Nikt za mnie jej nie przejdzie . Tak jak ja nie przejdę leczenia za moją Mamę. ( Szkoda , że nie mogę)

Ale mogę jej towarzyszyć . Z moimi brakami i ograniczeniami. Nie tylko wtedy , gdy mam lepszy czas i jest mi łatwiej.

Ale nawet, wtedy gdy trudno mi wstać z łóźka.
Bo relacja na tym jak dla mnie polega.

Ludzie to nie rzeczy , które można odstawiać na półkę , kiedy uważamy , że teraz mamy swoje problemy i tak jest lepiej , a później sobie na ” chwilę” sięgnąć po te rzecz jak akurat bardziej jest mi to na rękę.

Tak -ostatnio zastaniawiam się na kogo mogę liczyć?
Ciągle  pracuję  , żeby przede wszystkim móc liczyć na siebie.

Zima

Natnęłam się (po raz kolejny )na post osoby niepełnosprawnej opisujący to , że dla takich osób- zima , śnieg -to kolejna przeszkoda , często nie do pokonania.

 

Zgoda wózek i nieodśnieżone chodniki to kiepskie połączenie. Ubieranie tych wszystkich zimowych rzeczy męczy. A topniejący śnieg opadający z kół robi ” małą powódź” w mieszkaniu i mop jest niezbędny.

 

Przez lata mojego codziennego chodzenia do szkoły czy potem na studia nie było łatwo moje Mamie i Jarkowi prowadzić mnie do tych placówek. ( Nigdy nie miałam nauczania indywidualnego.)

 

Ale nie jestem sama na świecie. Są ludzie , którzy uwielbiają śnieg i mróz . Za to nie lubią upałów.

 

Są też dzieci , które mogą ulepić bałwana. Pójść na sanki. Pozjeżdzać z górki na jabłku.

 

Fakt , też jest taki , że urodziłam się w Polsce , a tu są 4 pory roku. Teraz jest czas zimy. A normalna zima w Polsce to mróz i śnieg.

Winda

Dyskryminacja tu , dyskryminacja tam. Ktoś za mało ma kasy i ma pretensję , że ktoś ma więcej.

Z kolei- ten co ma kasę -nie jest szczęśliwy i by to oddał za życie wśród ukochanych ludzi.

Wiem coś o tym , bo oddałabym wszystko co mam , żeby Jarek wrócił i Mama była zdrowa. Wszystko.

Ale dziś o czymś innym . Czego mi brakuję?  W  piatęk   ( 19.12), po powrocie z kina chciałam tylko stając na ciemnej klatce  , dostać się do mieszkania. 

Nie było prądu , więc winda nie działała , a ja mieszkam na 3 piętrze.

Dodzwoniłam się do  pana administora budynku , który  najpierw mnie ochrzanił, że dzwonię o tej porze( po 23) , a awaria została zgłoszona o 22 i sprawę załatwi rano.

Gdy dał mi ponownie dojść do głosu. Wyjaśniłam mu , że jeżdzę na wózku i nie pokonam schodów, a nie ma kogo poprosić o pomoc. A on na to ,że nie wie co ma zrobić.

To się zapytałam czy mam spać na klatce? A on na to , że nie wie gdzie mam spać i nie wie co mi powiedzieć.

Z zrezygnowaniem w glosie rozłoczyłam się i próbowałam znaleźć rozwiązanie. Nie udała mi się to , więc jeszcze raz zadzwoniłam do pana administratora budynku.

Z pretensją w głosie powiedział mi , że przyjedzie i postara mi się pomóc tylko to potrwa, bo nie mieszka w Elblągu.

Powiedziałam , że w takim razie czekam.  ( Dobrze , że skorzystam z toalety w kinie..

Za jakieś 20 minut na klatce wrócił prąd i winda włączyła się. Po prostu wysadziło korki . Żadneǰ poważnej awarii nie było. Wróciłam do domu

Druga 18-stka

W piątek (12.12) stuknęło mi 36 lat. Nie mam problemu z tym , że przybywa mi lat.

 

Jarek pewnie by mi już zaokrąglił i mówił , że mam 40 na karku 🙂

 

W mojej głowie kotłuje się dużo wspomniej .

 

Nie wiodę życia, którę sobie wymarzyłam mając naście lat , ale źycie to nie komedia romatyczna.

 

Ale jestem🙂

 

Dziękuję za wszystkie życzenia. 🙂

 

Kolejny rok życia za mną. Zaczęłam następny.

Kwiczę

 Wczoraj Mama mi powiedziała , że dzisiaj Światowy Dzień Niepełnosprawnych czyli i mój.

Realnie rzecz ujmując jestem inna, na tej samej zasadzie co każdy chory. I ta choroba powoduje ( w moim przypadku) ograniczenia fizyczne .

Pewnych rzeczy nie przeskoczę. I choć jestem w miarę samodzielna to wiem , że w pewnych sytuacjach ,zawsze będę potrzebowała pomocy drugiej osoby.

Uświadomienie i zaakceptowanie tego faku jest ważne , by nauczyć się żyć z tymi ograniczeniami.

Dla mnie wózek to nie tylko, sposób poruszania się , ale coś znacznie więcej. Bez niego leżę i kwiczę.

Nie lubię tej poprawności politycznej typu : ” Mówi się osoba z niepełnosprawnościami.”

Nie obraża mnie słowo kaleka i nie czuję się się jak dziecko ,gdy ktoś  kucnie na przeciwko mnie , by łatwiej nam było rozmawiać, lub jak ktoś zaproponuje pomoc.

Nie czuję się źle, gdy kto zawiesi torebkę na rączce od mojego wózka , lub oprze się na mim by wstać ( nawet bez pytania)

Dla mnie to normalne rzeczy czy nie o to chodzi by było normalnie?

Mogłabym

7 lat temu kładłam się jak zwykle spać.Nie wymyśliłabym ,wtedy że dotychczasowe życie , które wiedliśmy , na zajutrz brutalnie się skończy. Widziałam Jarka ostatni raz.

7 lat dużo , nie dużo .
Ja pamiętam to wszystko ,jakby to było wczoraj i z pewnością nie zapomnę do końca życia.

I z pewnościa zawsze na wspomnienia tamtych wydarzeń ,będą się w moich oczach pojawiać łzy.

Mogłabym dużo napisać o Jarku i o tym co spowodowała jego śmierć 24 listopada .

Drugie tyle o tych 7 latach bez niego. O ludzkich podłych zachowaniach i o tych dobrych.
O kolejnych stratach . O moim zdrowiu psychicznym i chorobie Mamy.

Mogłabym , ale to by i tak nie oddało tej 7 letnej drogi bez Jarka.

Napiszę tylko , że pamiętam Jarku i zawsze będę. I naprawdę chciałabym się spotkać tam u Góry z Tobą.

Filozofia

Wstać, umyć się , ubrać się- żadna  filozofia- tylko niezbędna rutyna każdego  dnia.

Proste czynności, ale jednak  czasem  przerastają.

Nie dlatego  , że po prostu  jestem leniwa czy nie chcę się ogarnąć i mam za dużo wolnego  czasu  .

Przerosło mnie  w pewnym  momencie  życie na tyle , że się rozsypałam. Zachorowałam

Od kilku lat ” sklejam się” . Walczę o zdrowie  psychicznie.

Rozumiem  , że możesz  nie rozumieć takich problemów.  Może to i dobrze , bo to znaczy ,że nie  doświadczasz takiego mroku.

Jeżeli  mimo to, chcesz  pomóc osobie  , która  doświadcza takiego mroku i z nim walczy nie dawaj rad typu : myśl  pozytywnie  i ogarnij się. Tylko po prostu  bądź  przy tej osobie.